11 czerwca 2015

Wiktoriańskie o(t)rzeźwienie


Kordiał z czarnego bzu był bardzo popularny w epoce wiktoriańskiej. Istniał pod nazwą  elderflower’s cordial i uchodził za epokową oranżadę. Jest doskonały w upalne dni, chłodzi i gasi pragnienie (testowane na innych :).
Przepis na ten napój został opracowany współcześnie przez Nigella Slatera i nim też się posłużymy.


Uwagi:
- kwiaty najlepiej zrywać rano i rosnące z dala od dróg i miejsc zanieczyszczonych
- cytryny i limonki trzeba sparzyć gorącą wodą i je wyszorować
Składniki:
- 300g kwiatów czarnego bzu (lub więcej)
- 1kg cukru
- 1,25l wody
- 2 cytryny
- 2 limonki
- 50g kwasku cytrynowego (dodatkowo)


Przygotowanie:

- Oczyszczamy kwiaty czarnego bzu, odcinamy zielone łodyżki lecz nie płuczemy, gdyż straciłyby swój aromat.
- Podgrzewamy wodę z cukrem aż do rozpuszczenia (można zagotować wodę w czajniku i później zalać nią cukier, rozpuści się bardzo szybko)
- Dodajemy kwiaty dzikiego bzu, limonki, cytryny, kwasek cytrynowy
- Kiedy całość ostygnie zakrywamy szczelnie folią i wstawiamy na min. 24 godziny do lodówki
- Po upływie doby przecedzamy i przelewamy do butelek. Można pasteryzować lub wstawić do lodówki.
Podaje się schłodzone i rozcieńczone wodą.


Uwspółcześniony przepis wcale nie odejmuje smaku temu napojowi. Jego smak nie jest typowy, jest słodko kwaśny, aromatyczny, ale nie przytłaczający. Może bardzo delikatnie przypominać grejpfrut lub kiwi.
Miałam okazję częstować już tą 'oranżadą' wiele osób i wszyscy jednogłośnie twierdzili, że jest bardzo dobra. Nic dodać nic ująć, jest świetna. Mam nadzieję, że Wam też będzie smakować :D

7 czerwca 2015

Piknik Pszczyński


To już trzeci piknik krynoliny w Pszczynie. Tym razem datowanie obejmowało lata 1890-1910, lata kojarzone szczególnie z księżną Daisy.


Myślę, że ten obraz całkiem dobrze oddaje nastrój pikniku.

Na początku panował lekki zamęt, gdy wszyscy witali się wzajemnie i trwały ostatnie poprawki. Zawieranie nowych znajomości i te słowa niejednokrotnie zasłyszane: "myśmy się jeszcze nie spotkały w na żywo?" ;p



Ciężko byłoby wyłonić jedną kreację która byłaby najlepsza, każda była piękna w swojej odrębności i myślę, że wyróżnienie tylko jednej, byłoby dosyć krzywdzące.
Nie zabrakło też pięknych kapeluszy czy uczesań. Niemalże każda pani miała własnoręcznie sporządzone nakrycie głowy. (To uczucie, gdy będąc w domu myślisz- mój strój jest super. Przyjeżdżasz na event i masz ochotę schować się w krzaki). Mój ubiór piknikowy możecie zobaczyć tutaj .





Nieprawdaż, że epokowo?

Reklamy znanej już wtedy coca-coli .






Sielankowy nastrój przerwała nadciągająca burza. Wystarczyło kilka grzmotów i silniejsze podmuchy wiatru aby zapanował popłoch i wszyscy zaczęli zbierać swoje rzeczy, aby udać się do kawiarni na rynku.


Wystarczyła chwila aby zjawiło się dwóch panów, którzy chętnie służyli pomocą :)
 


Nie zabrakło także historycznych gier.




Odbył się także wcześniej już zapowiadany, konkurs na najlepszy edwardiański kapelusz.



W międzyczasie wybraliśmy się na zwiedzanie zamku i czasowej wystawy wachlarzy. Najbardziej zainteresowały mnie najwcześniejsze formy wachlarzy w formie chorągiewek i mniej typowe kształty np. w formie koła, czy 'wiatraczków'. Renesans zawsze kojarzyłam wyłącznie z wachlarzami- chorągiewkami, otóż okazało się, że już w połowie wieku XVI pojawiły się formy składane, znane nam współcześnie.




Na piknik przyjechało sporo osób, wielu zabrało ze sobą swoje rodzeństwo. Można było spotkać także całe rodziny z dziećmi wyglądającymi jakby właśnie wyszły z obrazów. 







Film nakręcony przez Eleonorę.




Za zdjęcia dziękuję Paulinie Kowalczyk i autorce Saasankowe fotki.