9 stycznia 2015

Szczury we włosach, epoka wiktoriańska


Mniej więcej tak wyglądałam czytając o szczurach.
Z góry uprzedzam, że temat szczurów czytałam po angielsku, więc upraszam o wyrozumiałość (połączenie szczurów+włosów+google tłumacza.. :) stąd moja pierwsza powyższa reakcja)

Trafiłam na ten temat zupełnie przypadkiem, przeglądając dziewiętnastowieczne fryzury przed ślubem, na który miałam się wybrać.

Sama definicja szczurów (ang.rats/ ratts) nie jest jednoznaczna. Jednak generalnie chodzi tutaj o poduszeczki wypełniane włosami naturalnymi, fałszywymi (syntetycznymi?) lub włosiem końskim, które miały nadawać objętość fryzurom w 19 i 20 stuleciu, jednak większość kobiet robiła je samodzielnie z własnych włosów.

Niegdysiejsi byli bardzo zaradni. Ładne porcelanowe, malowane pojemniczki z otworem na górze, tzw. odbiorniki, służyły do gromadzenia w nich włosów z grzebienia.
 Poza samymi szczurami, włosy z odzysku były wszywane w strome siatki do włosów, wyściółka do "pompadours" (część fryzury z początku 20 wieku) i rolek popularnych fryzur.
Nie wiem jak Wam, ale mi "pompadours" w pierwszej chwili skojarzyło się z Madame Pompadour--> wiek osiemnasty. W takim razie, choć nie znalazłam o tym ani słowa, czy to możliwe, że osiemnastowieczne fryzury były wypełnione rats?

Poniżej odbiorniki.


 Rolki do fryzur z XX wieku.



Syntetyczne.


Tematy włosom pokrewne

Choć prawie wszędzie możecie przeczytać o tego typu ozdobach w kontekście dziewiętnastowiecznym, biżuteria z wykorzystaniem włosów była znana od 14 wieku.

Tego typu biżuterię wyrabiano raczej z ciętych włosów niż tych z grzebienia.
Włosowe broszki były wymieniane między przyjaciółmi jak "żetony życia", jak i po śmierci, jako pamiątka.

Po raz pierwszy spotkałam się z tego typu biżuterią w Krakowie w muzeum Jana Matejki.
Poniższy portret przedstawia Marię Maurizio, jast namalowany przez J. Matejkę i pochodzi z 1859.
Na obrazie możemy zobaczyć bransoletę,  którą sfotografowałam w gablocie niżej. (Zawsze jest dla mnie czymś niezwykłym oglądać coś na obrazie, a później móc zobaczyć to w rzeczywistości)
W opisie gabloty pisało, iż z tyłu wygrawerowane są inicjały właścicielki, a bransoleta była przekazywana z pokolenia na pokolenie.



Włosy  powierzano jubilerom, aby ci mogli uczynić je elementem broszek, medalionów czy pierścieni. Gdy jednak klienci odkryli oszustwa na masową skalę (wykorzystywanie włosów zwierzęcych, włosów innych zmarłych czy włosów pozyskiwanych z Azji), rozwinęła się praktyka własnoręcznego wykonywania biżuterii, na rynku pojawiły się poradniki do domowego wyrobu własnych wyrobów.

Aby przygotować włosy do włożenia do broszek należało uprzednio gotować je w wodzie z sodą przez 15 minut, następnie posortować według długości i podzielić na pasma liczące 20-30 włosów. Większość elementów biżuterii wymagała długich pasm, na przykład do bransolety potrzebowano przynajmniej 50 cm pukli. Pasma umieszczano na specjalnej formie, zwykle wykonywanej u miejscowego tokarza. Po zakończeniu opracowywaniu kształtu, włosy razem z formą gotowano jeszcze przez 15 minut, następnie suszono i zdejmowano z formy, dzięki czemu zachowywały nadany kształt. Dopiero wówczas mogły trafić do jubilera i zostać osadzone w klejnocie.

Najczęściej wzory były układane na podkładzie z agatu lub macicy perłowej i pokrywane warstewką bezbarwnego szkła. Często też włosy były ściśle splatane i używane jako łańcuszki do naszyjników, czy bransoletek.












Tutak obramowanie wskazuje na okres rokoka, być może to stylizacja, a może ta broszka faktycznie pochodzi z 18 wieku.






Wyplatano też wieńce, a nawet "rzeźby".




 


Powyższy wieniec w przybliżeniu.
Najczęściej kojarzymy peruki z ich pełną wersją. Ta dziewiętnastowieczna peruka, nazwana przeze mnie półpełną, wbrew pozorom nie jest zrobiona z włosów, ale z skręconej jedwabnej nici. Jak czytałam ich przeznaczeniem było rozszerzenie włosów, lub dla tych którym włosy zaczęły się już przerzedzać.



Natknęłam się też na grzebienie do włosów z ręcznie polerowanej skorupy żółwia (szylkretu- płatków rogowych pancerza). Dziś możemy takie zobaczyć czasem we włosach starszych pań, oczywiście w wersji plastikowej. 

Jedną z tradycji, jaka się narodziła w tym czasie, był zwyczaj zamykania łez pogrążonych w smutku rodzin w zdobionych, szklanych fiolkach. Piękne, zdobione złotem fiolki służyły jako naczynie, w które zbierano łzy po utracie ukochanych, aby w pierwszą rocznicę wdowa mogła wylać je na grób. Oznaczało to koniec pierwszego roku żałoby. 





Gdyby ktoś chciał jeszcze pooglądać inne włosowe broszki link
------------------------------
źródła:
- ratts

8 komentarzy:

  1. trochę przeraża mnie ta włosiana biżuteria :) co do fryzur XVIII-wiecznych to te szczury pewnie też były w użyciu, to o wiele wygodniejszy wypełniacz niż jakiś stelaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością, bardziej lekki, miękki i przyjazny, trzeba by tylko poszukać dowodów.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy wpis! Ja biżuterię z włosów znam głównie w kontekście XVIII wieku, dopiero niedawno dowiedziałam się, że w XIX wieku nadal była bardzo modna. Zdecydowanie nie lubię jej oglądać, jest po prostu przerażająca.

    OdpowiedzUsuń
  3. :)) Tak mnie też najpierw zdziwiła, odrzuciła, a potem zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bransoletkę z włosów mam na liście rzeczy, które chciałabym kiedyś zrobić. Choć oczywiście użyję syntetycznych ;)
    Natomiast w XVIII wieku objętość fryzura uzyskiwania za pomocą pakuł, które przykrywano własnymi włosami :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, jeśli dowiesz się jak je wyplatać, to proszę poinformuj mnie (też chodzi mi ten pomysł po głowie).
    Ciekawa sprawa z tymi pakułami

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ fantastyczny wpis! Szczerze mówiąc nie miałam pojęcia, że cały ten włosowy przemysł był aż tak rozbudowany. Biżuteria jest piękna, choć z lekka przerażająca. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję, ja również do pewnego czasu nie miałam o tym pojęcia, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tą bransoletkę, raz- z włosów, dwa- na żywo, byłam wręcz zaszokowana, a z czasem temat sam mnie znalazł.

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz, współtworzysz tego bloga razem ze mną. Wzbogacasz wiedzę swoją, moją i innych, jednocześnie podsycając ogień pasji. Dziękuję Ci za to. V.R.