20 kwietnia 2015

To nie żart- minimalizm

Gdy przebywa się przez dłuższy czas w bogatych epokach oglądając wypływające zewsząd koronki, jedwabie i perły, nadchodzi taki moment gdy wszystkiego jest za dużo i trzeba na chwilę odetchnąć.


 Dziś zaproszę Was do świata minimalizmu, indywidualizmu wręcz mistyczności. 
Do świata w którym lubię odpoczywać i koić swoje nerwy.

Posłużę się tutaj dwoma osobami, kompozytorem Arvo Pärtem i Masao Yamamoto- fotografem.




 


 Powyższe zdjęcie Pärta nawiązuje do jego stylu który zwie się tintinnabuli, a oznacza to dzwonek. 

„Odkryłem, że wystarczy mi, gdy pięknie zagrana jest pojedyncza nuta. Ona sama, albo cichy rytm, albo moment ciszy - przynoszą mi wytchnienie”. 

 


 










 










 

3 komentarze:

  1. Ooo, muzyka Arvo Parta jest fajna :) Lubiłam kiedyś bardzo utwór "Alina". Idę go sobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. hah, ja też bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Pisząc komentarz, współtworzysz tego bloga razem ze mną. Wzbogacasz wiedzę swoją, moją i innych, jednocześnie podsycając ogień pasji. Dziękuję Ci za to. V.R.